środa, 15 stycznia 2014

Rozdział 52 - I can't forget about you...

Spojrzałam na zegarek - dochodziła 22.Wykąpałam się i położyłam do łóżka.Szybko zasnęłam.Jednak w nocy coś mnie obudziło.To było... pukanie w okno ? Otworzyłam oczy i zdziwiona rozejrzałam się.Moją uwagę zwróciło okno - ktoś stał na parapecie i się do niego dobijał.Wstałam z łóżka i nieco przestraszona podeszłam do szyby.Otworzyłam okno.Do środka ktoś wszedł.Zdziwiona stałam i wpatrywałam się w postać mężczyzny.
- Ally ? Nie poznajesz mnie ? - usłyszałam nagle.
Skądś znam ten głos... Zaraz , zaraz...
- Austin ?! Co ty tu robisz ?! Jest 3 w nocy ! - powiedziałam szeptem.
Jedna blondyn nie odpowiedział tylko... pocałował mnie.I to wyjątkowo namiętnie.Odwzajemniłam pocałunek , jednak szybko wróciła mi zimna krew.Oderwałam się od niego i delikatnie go odepchnęłam.Blondyn spojrzał na mnie pytająco.
- Nie mogę Austin , nie mogę... - szepnęłam i poczułam łzy pod powiekami.
- Dlaczego ? - zapytał zawiedziony.
Westchnęłam i wzięłam go za rękę.Usiedliśmy na moim łóżku.
- Przyjechałam tutaj nic ci nie mówiąc.Jakieś 2 tygodnie temu dostałam list.Ja... Jestem księżniczką , następczynią tronu.Mój ojciec był synem królowej , ale zrzekł się tronu.Królem miał być jego brat , ale zginął w wypadku samochodowym.Zrozum , jestem jedynym żyjącym członkiem rodziny królewskiej , poza królową....
- I ?
- Ja... Muszę tu zostać...
- Zostanę na tyle długo , jak to będzie potrzebne.Ile musisz tu być ?
- Austin , ja... Muszę tu zostać na zawsze...
Chłopak westchnął i spojrzał mi w oczy.
- Zostanę tutaj dla ciebie , nawet na zawsze.
- Austin , ty nic nie rozumiesz... - powiedziałam a łzy spływały po moich policzkach.
- Czego nie rozumiem ?
Westchnęłam.
- Wyjaśnię ci wszystko jutro , obiecuję.Teraz muszę iść spać , jestem zmęczona...
Chłopak skinął głową i wyszedł tą samą drogą , co wszedł.Położyłam się na łóżku.Co ja mam mu powiedzieć ?
Następnego dnia obudziłam się o 8.00.Ubrałam się i zeszłam na dół.
- Laura , możemy chwilę porozmawiać ? - zapytałam , gdy zobaczyłam blondynkę.
- Jasne , chodź - dziewczyna zaprowadziła mnie do małego pomieszczenia.
- Posłuchaj , wczoraj był tutaj mój narzeczony.Ja... Muszę mu coś powiedzieć...
- Powiedz mu , że nie możecie być razem.Jest 2 kandydatów na twojego narzeczonego powinnaś się z nimi spotkać.
- Ale...
- Żadne ale.Zachowywać się umiesz , jeść też.Ubierasz i malujesz się ładnie.Jutro masz spotkanie z Harrym , pojutrze z Nialem.
- Okej...
Spuściłam głowę i powlokłam się na górę.Wzięłam torebkę i wyszłam z pałacu.Od razu otoczył mnie tłum ludzi.
- Jak się czujesz jako księżniczka ?
- Masz już swojego wybranka ?
- Kiedy koronacja ?
- Na wszystkie pytania odpowiem na oficjalnej konferencji prasowej - powiedziałam i ominęłam fotoreporterów.
Nagle usłyszałam dźwięk sms'a.Wyjęłam komórkę.
Dzisiaj masz konferencję prasową o 15.30.Przyjdź stosownie ubrana.
Laura
Westchnęłam i schowałam komórkę do kieszeni.Weszłam do pobliskiego parku.Na pierwszej ławce siedział... Austin.
- Ally , jak dobrze że się spotkaliśmy - usłyszałam.
Podeszłam do chłopaka i usiadłam obok niego na ławce.
- Austin , my nie możemy być razem...
- Jak to ??
- Jako przyszła królowa , muszę ożenić się z kimś z rodziny królewskiej.Dlatego , nie możemy być razem... Przepraszam... - powiedziałam pozwalając łzom swobodnie spływać po moich policzkach.
Miałam zamiar wstać ale chłopak złapał mnie za rękę.
- Przyjdź wieczorem do hotelu , do pokoju 52.Proszę - powiedział błagalnym głosem.
- Nie wiem... - powiedziałam cicho i odeszłam.
Wracałam do pałacu ze smutkiem i pustką w sercu.Dlaczego ja ? Dla innej dziewczyny byłoby to spełnienie marzeń , ale nie dla mnie... Ja wolałabym być zwykłą , przeciętną dziewczyną ale mieć przy sobie miłość swojego życia.A teraz ? Będę "księżniczką"... Będę smutna , zła i przygnębiona...Spojrzałam na zegarek - dochodziła 15.Weszłam do budynku i przebrałam się.Zeszłam na dół gdzie spotkałam Laurę.
- Gotowa ? - zapytała.
Skinęłam głową.
- Dziennikarze czekają w sali balowej.
Ponownie kiwnęłam głową i udałam się do ogromnej sali.Stanęłam na podeście przy mikrofonach.
- Witajcie.Nazywam się Allyson Dawson i jak już wiecie , jestem następczynią tronu brytyjskiej rodziny królewskiej.Chętnie odpowiem na wasze pytania.
- Jak się czujesz jako księżniczka ?
- Cóż , muszę być z wami szczera.Na razie nie jest mi łatwo - aby tutaj przyjechać , musiałam zostawić narzeczonego.To było dla mnie bardzo trudne , ale niestety musiałam to zrobić.Mam nadzieję , że wkrótce poczuję się tutaj lepiej.
- Czy znajdziesz sobie tutaj nowego wybranka ?
- Kiedyś na pewno będę musiała zapomnieć o przeszłości i żyć przyszłością.A moja przyszłość jest tutaj.
- Jakie są twoje zainteresowania ?
- Uwielbiam śpiewać i tańczyć.W Miami zajmowałam się tym zawodowo.
- Co lubisz ?
- Uwielbiam zwierzęta.Te małe stworzonka są całym moim życiem.Chcę pomagać zwierzakom i będę starała się wcielić ten plan w życie.
- Dzięki , nie ma więcej pytań.
Wyszłam z sali.Poszłam na górę do swojego pokoju.Spojrzałam na zegarek.Była 17.30.Przebrałam się i wyszłam z domu.Skierowałam się do hotelu a potem zapytała o numer 52.Zapukałam.Otworzył mi Austin.
- Przyszłaś - powiedział i uśmiechnął się.
Skinęłam głową i weszłam do środka.Blondyn zamknął drzwi i stanął naprzeciw mnie.Patrzeliśmy sobie w oczy.Matko , jak ja go kocham...Powoli zaczęliśmy się do siebie zbliżać.Blondyn namiętnie mnie pocałował.Odwzajemniłam gest.Teraz już nic się nie liczyło - tylko ja i on.Cały świat przestał istnieć... I co potem ? Obudziłam się wtulona w Austina.Matko , co ja zrobiłam ?

--------------------------------------------------------------------------------------------
I... jest ! Jak wam się podoba ?? Dałam Auslly na zakończenie , żeby was przeprosić za to że rozdział tak późno.I teraz OGROMNA prośba do was.Pilnie potrzebuję pomocy przy następnym rozdziale.Nie mam na niego pomysłu.Chcę , aby ktoś mi pomógł trochę rozkręcić akcję , ale żeby na razie nie było auslly.Jeśli ktoś ma jakiś pomysł (najlepiej cały rozdział) niech napisze komentarz - wtedy podam maila.Albo od razu wysyłajcie na e mail - jeśli ktoś zna.Oczywiście do niczego was nie zmuszam - po prostu proszę was o pomoc.A więc do napisania - bye ;*

niedziela, 12 stycznia 2014

Kolejny rozdział

Wiem , wiem - rozdział miał być wczoraj.Ale nie miałam czasu , byłam u przyjaciółki.Dzisiaj też nie wiem , czy się wyrobię.Piszę teraz rozdział na innego bloga , potem muszę napisać jeszcze na jednego bo bardzo dawno nie było.O 14 jadę do babci a potem muszę odrobić lekcje... Tak , szkoła wszystko mi komplikuje.... Ale zrozumcie - 6 klasa , egzaminy , gimnazjum... Masakra.No , właśnie niedługo mam próbny egzamin i trzeba by się na niego pouczyć... Także nie denerwujcie się na mnie - rozdział będzie na pewno.Tylko nie wiem kiedy.Ale do środy na pewno napiszę.No , to chyba tyle... A - jak macie do mnie jakąś sprawę , pytanie czy cokolwiek innego piszcie na mojego gmaila :
punia393@gmail.com
Czekam na wiadomości ;)


Lilian

środa, 8 stycznia 2014

Zapraszam !

Zapraszam na mojego nowego bloga o Auslly ! Tak , piszę go z kimś (bo samej by mi się nie chciało xD).A tym kimś jest moja BFFe - Caro <3 Wejdźcie koniecznie :


Wasza Lili

PS New rozdział tutaj pojawi się w sobotę ;*

sobota, 4 stycznia 2014

Rozdział 51 - New obligations - new problems...

Trzymałam kartkę w ręce i z otwartą buzią wpatrywałam się w list.Nie wiedziałam co robić.Odpisać czy może nie odpisać ? Jeśli odpiszę , będę musiała wyjechać.Ale co będzie , jeśli nie odpiszę ? Co oznaczałby dla mnie wyjazd ? Czego musiałabym się nauczyć ? Co miałabym zmienić ? Miałam tak wiele pytań , a tak mało odpowiedzi... W końcu postanowiłam , że odpiszę.Musiałam to zrobić , ponieważ jak się dowiedziałam z listu jestem kimś ważnym.Spojrzałam na zegarek - dochodziła czwarta.Czyli że Austin zaraz wróci... On nie może o tym wiedzieć , nie teraz.Jutro cały dzień spędzi w studiu nagraniowym , więc spokojnie będę mogła zastanowić się na odpowiedzią.Przez cały wieczór byłam inna , nieobecna... Na szczęście blondyn tego nie zauważył.Rano zostałam sama.Usiadłam przy stole i wzięłam do ręki kartkę oraz długopis.Westchnęłam i zaczęłam pisać.W końcu skończyłam list :
03.01.2014 , Miami
Droga Lauro
Mam wiele pytań , a mało odpowiedzi... Czy moje życie bardzo się zmieni ? Jak to miałoby wyglądać ? Czy musiałabym na stałe przenieść się do Londynu ? Wiesz , że mam tutaj własne życie... Myślę , że drogą pocztową się nie dogadamy.Dlatego , żeby wszystko wyjaśnić przyjadę do Londynu.Muszę jednak wiedzieć , gdzie i kiedy się zgłosić.Proszę o szybką odpowiedź.

Ally
Nie czekałam długo na odpowiedź , bo pojawiła się już tydzień później.Austinowi nic nie powiedziałam - nie chcę go martwić.Udaję , że wszystko jest w porządku.Odpowiedź nie zaskoczyła mnie :
06.01.2014 , Londyn
Droga Allyson
Tak , musisz przyjechać do Londynu.Jest wiele spraw do załatwienia.Postaram się odpowiedzieć na wszystkie twoje pytania.Twoja babcia bardzo się ucieszyła.Czekamy na Ciebie.Przyjeżdżaj.Gdy już będzie w Londynie , zgłoś się do pałacu królewskiego w centrum miasta.Będę czekała w biurze przy wejściu.Powiedz strażnikom , że ja kazałam cię wpuścić.Cieszę się , że się zgodziłaś.Nie odpisuj już - przyjedź.
Laura
Westchnęłam.Wzięłam kartkę i napisałam :
Austin , bardzo się przepraszam ale muszę wyjechać.To pilna sprawa.Wrócę najszybciej jak się da.Nie szukaj mnie , proszę - zaufaj mi.Będę tęsknić...
Twoja Ally

Położyłam kartkę na stole i weszłam do garderoby.Zdawałam sobie sprawę , że trochę tam zostanę.Prawdopodobnie będzie to nawet więcej niż 2 tygodnie.Wzięłam walizkę i spakowałam swoje rzeczy.Postawiłam walizkę w przedpokoju i zaczęłam się ubierać.Założyłam buty i kurtkę.Wzięłam walizkę i wyszłam z domu.Powoli szłam w stronę lotniska.Byłam już w poczekalni kiedy usłyszałam znajomy dźwięk telefonu.Wyjęłam komórkę.Dzwonił Austin... Wyłączyłam telefon i schowałam go do kieszeni.Sama nie wiem dlaczego nie chciałam mu o tym powiedzieć...
- Samolot numer 25 odlatujący do Londynu opuści pas startowy numer 12 za 15 minut.Wszyscy pasażerowie proszeni są na pokład - usłyszałam głos z głośnika.
Wzięłam walizkę i skierowałam się na wskazany pas startowy.Weszłam do samolotu i zajęłam swoje miejsce.Założyłam słuchawki i włączyłam swoją ulubioną piosenkę.Lot nie trwał długo , około 2-3 godziny.Po tym czasie dotarłam do Londynu.Wysiadłam z samolotu i skierowałam się do centrum miasta.W końcu zauważyłam ten budynek - pałac.Był ogromny i piękny.Przy branie stało dwóch strażników.
- Dzień dobry.Miałam się zgłosić do pałacu , pisałam z panią Laurą Blue.
Mężczyźni nic nie odpowiedzieli , tylko gestem ręki wskazali abym weszła.Przekroczyłam bramę a potem drzwi pałacu.Od progu dostrzegłam dość młodą , wysoką blondynkę.
- Allyson ?
- Tak.A pani to pewnie Laura ? - zapytałam.
- Tak.Ale tutaj nie możesz wyglądać... - kobieta zmierzyła mnie od góry do dołu - Tak...
Spojrzałam na swój strój.Miałam na sobie białe adidasy , ciemne rurki , żółty top i niebieską kurtkę.
- Chodź - kobieta pociągnęła mnie za rękę.
Weszłyśmy na drugie piętro.Potem Laura pokazała mi garderobę.Była wielka (naprawdę WIELKA !).
- Przebierz się - powiedziała blondynka i wyszła.
Garderoba była pełna sukienek i butów na obcasie.Wybrałam sukienkę , buty i dodatki z ogromnej szkatułki.Przebrałam się i wyszłam z pomieszczenia.Czekała tam na mnie Laura.
- Nie.. - blondynka pokiwała przecząco głową - chodź - powiedziała i wróciłyśmy do garderoby.
Kobieta podała mi nowy zestaw.Przebrałam się i wyszłam z pomieszczenia.
- Chodź , wszystko ci wyjaśnię.
Poszłyśmy do jakiegoś pokoju.Był bardzo duży.
- To twój pokój.Dzisiaj możesz odpocząć , ale jutro zaczynamy lekcje.Musisz nauczyć się etykiety , odpowiedniego zachowania i zachowania przy stole.Masz jakieś pytania ?
- Tak , jest ich wiele.Pierwsze i najważniejsze - jak długo muszę tu zostać ?
- Zostajesz tu na zawsze.
- Ale.. Jak to ? Przecież mam swoje życie...
- Pisałam , że twoje życie się zmieni.Musisz zostać tutaj na zawsze , kiedyś zostaniesz królową.Wcześniej musisz znaleźć męża.
- Ale ja mam narzeczonego...
- Czy pochodzi z rodziny królewskiej ? Ze szlachetnego rodu ? Z rodziny baronów ?
- Nie...
- Więc nie jest on odpowiedni dla ciebie.Znajdziesz nowego spośród kandydatów ze szlachetnych  rodzin.Jeszcze jakieś pytania ?
- Nie...
Kobieta opuściła mój pokój a ja zostałam sama ze swoimi myślami...

czwartek, 2 stycznia 2014

Zapraszam !

Zapraszam na mego new bloga :


Lilian

Rozdział 50 - It's every girl's dream - but not mine...

( Oczami Ally )
- To ja cię przepraszam , Austin - mówiłam patrząc mu w oczy - Przepraszam , że ci nie uwierzyłam.Przeze mnie mogło cię tu już nie być... - spuściłam głowę a z mojego oka poleciała samotna łza.
Blondyn przytulił mnie.
- Cii... Wszystko będzie dobrze... - szepnął.
Wtuliłam się w niego.Znów czułam się bezpiecznie.
- Austin , mam dla ciebie niespodziankę - powiedziałam i uśmiechnęłam się.
- Naprawdę ? A jaką ?
- Chodź - powiedziałam i pociągnęłam go za rękę.
Zaprowadziłam go do parku , na nikomu nie znaną polanę.
- Poczekaj - powiedziałam i zniknęłam za krzakami.
Przygotowałam wszystko.
- Chodź - powiedziałam.
Blondyn poszedł za mną.Doszliśmy na polanę.Na środku było pianino.Usiadłam przy nim a Austin usiadł na krześle naprzeciwko.Zaczęłam grać i śpiewać :
 Kiedy skończyłam , wstałam i podeszłam do chłopaka.
- I jak ? - zapytałam, uśmiechając się.
- Ślicznie - odparł i wstał.
Objął mnie w talli i namiętnie pocałował.Odwzajemniłam gest.Oderwałam się od chłopaka.Razem poszliśmy do naszego domu.
- Ally , muszę na chwilę wyjść.Będę za około 2 godziny.
- Okej - odparłam i usiadłam na kanapie.
Włączyłam telewizor.Bezmyślnie wpatrywałam się w ekran.Zaczęło się robić ciemno.Nagle usłyszałam znajomy dźwięk sms'a.Wzięłam telefon i otworzyłam wiadomość.
"Ally , przyjdź do parku.To bardzo ważne.
Austin"
Wyłączyłam telewizor i poszłam do garderoby.Założyłam buty i kurtkę , wzięłam torebkę i wyszłam z domu.Wolnym krokiem szłam do parku.Nagle zauważyłam blondyna.
- Hej - powiedziałam kiedy już przy nim stałam.
Austin wyglądał bardzo elegancko... Hm , mniejsza.
- Cześć - odparł - chodź - powiedział i pociągnął mnie za rękę.
Szliśmy parkiem.Doszliśmy do środka parku.Stała tam duża scena na której było kilka instrumentów.
- Siadaj - powiedział Austin wskazując na krzesło przed sceną.
Usiadłam i patrzyłam się na blondyna.Nie bardzo wiedziałam co myśleć.Blondyn wszedł na scenę a za nim... Trish i Dez ? Wow , trochę czasu się nie widzieliśmy.. Tak jakoś wyszło... Trish zaczęła grać na organach , a Dez na gitarze... Wow , nie wiedziałam że potrafią ! Mniejsza.Austin zaśpiewał tę piosenkę :
Gdy skończył , usłyszałam fajerwerki.To było niesamowite.Już wcześniej zbiegł się tłum , teraz jednak on się powiększył.
- Ally , wejdziesz ? - zapytał blondyn.
Z uśmiechem wstałam i weszłam na scenę.Blondyn uklęknął przede mną i wyjął małe czerwone pudełeczko."O matko , on chce mi się oświadczyć" - przemknęło mi przez głowę.
- Czy ty , Allyson Dawson , uczynisz mnie najszczęśliwszym człowiekiem na świecie i zostaniesz moją żoną ?
Byłam tak zaskoczona , że tylko pisnęłam i rzuciłam mu się na szyję.
- To znaczy tak ? - zapytał.
- Tak - odparłam i wtuliłam się w niego.
Usłyszeliśmy głośne brawa.Zeszliśmy ze sceny.Trish i Dez nam pogratulowali i wróciliśmy do domu.
(tydzień później)
Idę właśnie do skrzynki pocztowej bo Austina nie ma.Wyjęłam listy i wróciłam do domu.Moją uwagę zwrócił jeden , bardzo bogato zdobiony.Zdziwiona otworzyłam kopertę.W środku był bardzo ładnie ozdobiony list.Otworzyłam go.To , co przeczytałam zmieniło całe moje życie...
(Narrator)
Dziewczyna uważnie czytała treść listu :
02.01.2014 , Londyn
Droga Allyson
Zdaję sobie sprawę , że ten list jest dla Ciebie ogromnym zaskoczeniem.Ale czytaj go uważnie , bo to co jest dalej jest bardzo ważne.Ten list zmieni całe Twoje dotychczasowe życie.Jesteś członkiem angielskiej rodziny królewskiej.Twój ojciec* to syn obecnej królowej.Jedyny syn , który zrzekł się tronu.Twoja matka* , niczego nieświadoma , wyszła za niego.Teraz , kiedy królowa jest już w sędziwym wieku potrzebny jest następna , którym miał być syn jej siostry.Jednak on wczoraj zginął w wypadku samochodowym.Jesteś jedyną żyjącą następczynią tronu angielskiego królestwa.Królowa będzie rządziła jeszcze przez kilka lat , ale musisz być przygotowana.Jesteś księżniczką i musisz natychmiast wrócić do Londynu , do swojej ojczyzny.Potrzebujemy Cię , Allyson.Będziesz uczyła się królewskiej etykiety oraz mądrego zarządzania krajem.Wierzymy w Ciebie.Odpisz tak szybko , jak tylko się da.

Rzecznik angielskiej rodziny królewskiej :
Laura Blue
Co będzie dalej ?
--------------------------------------------------------------------------------
* - rodzice Ally nie żyją.

środa, 25 grudnia 2013

Nowy blog

Kolejny nowy blog , kolejny z kimś ! A z kim ? Ze wspaniałą Willczycą.Blog tradycyjnie o Raurze , ale to zupełnie inna historia.Nie spodziewajcie się , że zostaną parą już na początku ! O nie.Obie jesteśmy temu przeciwne.Na wszystkich blogach tak jest , a nasz musi być wyjątkowy i inny od reszty.Serdecznie na niego zapraszam :


Rozdział 49 - The truth always comes out

(Oczami Ally)
Siedziałam w swoim pokoju. Z moich oczu płynęły gorzkie łzy, a po głowie krążyło tylko jedna myśl: "Jak on mógł mi to zrobić?". Przecież byłam z nim taka szczęśliwa. Kochałam go. A on? Dla niego byłam jak widać tylko zabawką.
-Ally? Możemy porozmawiać?- usłyszałam zza drzwi.
-Nie! Wynoś się!- krzyknęłam. Byłam wściekła. Zrobił mi coś takiego i jeszcze myśli, że będziemy o tym rozmawiać?!
-Ale Ally....
-Wynoś się!!! Nie chcę cię znać!!!!- warknęłam.
Poskutkowało, bo usłyszałam oddalające się kroki blondyna, a potem trzask zamykanych drzwi. Opadłam na poduszkę ponownie zalewając się łzami.
2 godziny później
Nadal siedziałam w pokoju. Nie płakałam, po prostu nie miałam już na to siły. Wpatrywałam się tępo w ścianę. Czułam się jak jakaś lalka. Jak marionetka w czyichś rękach. Ten, kto nami kieruje uzna, że mamy za dobrze i jednym ruchem, jednym skinieniem głowy sprawi, że cały nasz świat legnie w gruzach. Tak właśnie teraz się czułam. Jakby coś mnie zżerało od środka. To , co kierowało moim życiem, co mnie przy nim utrzymywało, teraz się ulotniło. Chociaż byłam fizycznie zdrowa to czułam jakbym zaraz miała umrzeć. Zamknąć oczy i już po prostu ich nie otworzyć. W tej sytuacji to nie było by takim złym rozwiązaniem.
Wtedy usłyszałam, że ktoś dobija się do moich drzwi balkonowych. Niechętnie wstałam i podeszłam do nich.Wyjrzałam przez szybę i zobaczyłam... Austina... Niechętnie otworzyłam drzwi.
- Po co tu przyszedłeś?- wysyczałam wściekła. - Nie chcę cię znać!
Wtedy on wyciągnął gitarę.
- To tylko słuchaj.
Everyday,
I fall for you a little more,
And every night, night, night,
I dream of you so beautiful,
Yeah,

And everytime we laugh,
I see the sparks flying,

And everytime you blush,
I feel those butterflies,

Baby, how we feel,
We'll always be style,
Forever and ever,

This love is never gonna fade,
We are Timeless,
We are Timeless,

My heart will never ever change,
We are Timeless,

We are Timeless,
And we're gonna last,

Our love will always feel this way,
We are Timeless,
We are Timeless!
Kidy skończył powiedziałam, czując że znów łzy napływają mi do oczu:
- Och... Ty myślisz że to coś zmieni ? Który już raz piszesz dla mnie piosenkę , a potem znów robisz to samo ?! Zdradziłeś mnie - i to znowu. Austin , zrozum - ja już... ja już cię nie kocham... - ostatnie słowa ledwo przeszły mi przez gardło.
Przecież go kochałam... Tak strasznie go kochałam...
- Ale Ally, to nie tak...- próbował się tłumaczyć.
- Więc jak?- przerwałam mu.
- Nie mogę ci powiedzieć. Ally ja chcę cię chronić!
- Więc chronisz mnie zadając mi największy ból i cierpienie w całym moim życiu? Ciekawa forma troski.... .Kochałam cię , a ty wszystko zepsułeś.Ta miłość którą cię darzyłam zniknęła...Wiesz co mnie najbardziej w tym wszystkim boli? Że ja cię tak cholernie kochałam, czułam, że mogłabym za tobą skoczyć w ogień. I myślałam, że ty czujesz to samo I tak bardzo się pomyliłam... - Nie czekając na odpowiedź blondyna zatrzasnęłam drzwi balkonowe.
Postanowiłam się przejść. Nie wiem, co myślałam. Że orzeźwiający wiatr usunie wszystkie moje problemy? Nie wiem. Nie myślałam racjonalnie. Nie zważając na to co mam na sobie, na rozmazany makijaż wyszłam z domu.
Przechadzając się moją ulubioną alejką wpadłam na...Christiana. "Jeszcze mi tego brakowało"- pomyślałam.
- O, hej mała!- powiedział, gdy mnie zauważył. - Coś słabo wyglądasz. Niech zgadnę, to przez Austina?- zarechotał.
- Odpuść, bo... Zaraz zaraz, skąd wiesz?- zapytałam zdziwiona.
Ten przycisnął mnie do ściany i namiętnie mnie pocałował.Odepchnęłam go od siebie.
- O co ci chodziło z Austinem ? - zapytałam.
- Zdradził cię z moją siostrą. A raczej ty tak myślisz.
- Jak to?
- Tak to. Zresztą ona sama ci to wytłumaczy.- wskazał na nadchodzącą... Miley ?!
- Miley?! To ty jesteś siostrą Christiana?!
- Tak. I lubię pomagać swojemu bratu. Bo kiedy on chciał cię zdobyć, myślałaś tylko o tym swoim blondasku, Christian poprosił mnie o pomoc. Zagroziłam, że jeśli nie będzie udawał mojego chłopaka i mnie nie pocałuje to coś ci się może stać. Głupiutki chłopak tak cię kochał i tak bał się o twoje bezpieczeństwo, że dałby się nawet zabić, bylebyś tylko ty była bezpieczna. Filmik zmontowałam ja, przecież to nic trudnego, żeby to wyglądało na zdradę. A twój chłopak był strasznie nudny ciągle tylko: "Tylko nie róbcie nic mojej Ally, nic jej nie róbcie" Bla bla bla - zaśmiała się perfidnie.
- Dlaczego mi o tym powiedziałaś ? - zapytałam , niewiele myśląc.
- Ech... Christian znalazł sobie dziewczynę , a teraz cię spotkałam i tak jakoś wyszło.
- Ale... Austin... Boże ! Muszę to wyjaśnić ! - krzyknęłam.
Puściłam się biegiem w stronę jego domu. Po kilku metrach zatrzymałam się. Usłyszałam znajomy dźwięk. Dostałam SMS-a. Nadawcą był Austin. Przeczytałam treść:
"Ally, zdałem sobie sprawę, że nie potrafię bez ciebie żyć. A skoro straciłem najważniejszą osobę w moim życiu, to nie mam po co żyć. Nie płacz za mną... Choć pewnie i tak nie będziesz , bo wciąż wierzysz że cię zdradziłem. Być może już całe życie będziesz żyła w przekonaniu, że tak było, być może jeszcze kiedyś dowiesz się prawdy. Chcę żebyś teraz wiedziała jedno: Nawet po śmierci będę cię kochał.... Jesteś miłością mojego życia...
Austin"
Jezu.... On chce popełnić samobójstwo!!! Przeze mnie!!!! Ale jak, gdzie?... Zaczęłam płakać. Z bezradności, z bezsilności... Ja nie mogę go stracić... Nie tu, nie teraz, nie tak! Gdzie on może być? Zaraz, zaraz... Kiedyś mnie zabrał na taki most, mówił, że przychodzi tam żeby popatrzeć na miasto... Boże.... Chyba on nie chce.....
(Oczami Austina)
 Stoję na moście i obserwuję skały w dole.Już za chwilę mnie tu nie będzie... Nie mogę żyć bez Ally, nie potrafię.... Ona jest całym moim światem.... Zaraz rozbiję się o skały mając przed oczami jedyną i najważniejszą miłość mojego życia...
(Oczami Ally)
 Siedziałam w taksówce.Nie płakałam.Nie... Nie miałam już siły. Kazałam kierowcy jechać najszybciej jak się da, ale dla mnie to i tak za wolno. A co jeśli będzie już za późno? Jak już na zawsze go stracę? Ciągle miałam go przed oczami. Jego śliczny uśmiech, oczy, które zawsze wpatrywały się we mnie z czułością, jego ramiona, w których zawsze czułam się bezpiecznie...
Z zamyśleń wyrwał mnie taksówkarz, oznajmiając, że dojechaliśmy. W pośpiechu rzuciłam mu wszystkie pieniądze i wybiegłam na most. Oby tylko nie było za późno.... Wreszcie go zauważyłam. Trzymał się barierek i chciał skoczyć.
- Austin ! Nie rób tego ! - krzyczałam dławiąc się własnymi łzami.
Odwrócił się. Trzeba przyznać, że był zdziwiony moim widokiem.
- Ally? Co ty tu robisz? Zresztą nieważne, ja chcę skoczyć... Skoro cię skrzywdziłem to nie mam prawa żyć....
Nic nie powiedziałam , tylko jeszcze szybciej biegłam w jego kierunku.W końcu przekroczyłam linię dzielącą most od chodnika.Pędziłam przed siebie nie zważając na nic.W końcu wpadłam na blondyna , który pod wpływem mojego ciężaru oparł się o barierkę.Wtuliłam się w niego.Mój żal i smutek przerodził się w złość.
- Czemu chciałeś to zrobić?!!! Dlaczego chciałeś mnie zostawić, idioto??? Pomyślałeś jak ja będę cierpieć??!!! Dlaczego?!!
Austin tylko objął mnie. Znowu czując zapach jego perfum rozpłakałam się.
- Dlaczego?- szlochałam
- Przepraszam Ally.... - pocałował mnie w czoło i wyszeptał: -Obiecuję, że już teraz zawsze będziemy razem....
-------------------------------------------------------------------------------------------
I jak ?? Rozdział prawie w całości został napisany przez niesamowitą Niepozorną Romantyczkę.Wprowadziłam tylko drobne poprawki.Twoja wersja bardzo mi się podoba , ale wiesz - zawsze muszę dodać coś od siebie ;) I tak większość jest twoja , dlatego bardzo ci dziękuję kochana ;* Komentujcie :D

niedziela, 22 grudnia 2013

Rozdział 48 - Trouble again

( Oczami Ally )
- Oj , przepraszam... - powiedziałam , bo wpadłam na jakąś dziewczynę.
Brunetka podniosła głowę.
- Ally ?
- Miley ?
- Wiesz , właśnie cię szukałam.
- Tak , a po co ?
- Muszę ci coś powiedzieć... Ale może nie tutaj , chodźmy do kawiarni.
Zgodziłam się.Usiadłyśmy przy stoliku.Ja zamówiłam sernik a Miley szarlotkę.
- Posłuchaj... - zaczęła dziewczyna - chodzi o Austina...
- Co z nim ?
- Czy on ci powiedział , że między nami do niczego nie doszło ?
- Tak...
- Wiedziałam... Ally , naprawdę przykro mi to mówić ale nie chcę , żebyś żyła w kłamstwie... On cię oszukał...
- A masz na to jakiś dowód ? - zapytałam , będąc pewna że dziewczyna go nie ma.
Dlatego bardzo się zdziwiłam , kiedy brunetka kiwnęła głową na tak...
- Jaki ?
- Film.
- Pokaż.
Dziewczyna podała mi swój telefon.Opiszę sytuację , która tam była.A wyglądało to tak :
Austin i Miley wchodzą do sypialni.Blondyn zbliża się do dziewczyny.Namiętnie ją całuje a potem obejmuje ją w talli.Dziewczyna delikatnie odpycha chłopaka.
- Co się stało ? - pyta zaskoczony blondyn.
- Przecież mówiłeś , że masz dziewczynę która wyjechała.
- A mimo to nie odeszłaś.
- Nie odeszłam , bo założyłam się z koleżankami że będę z tobą miesiąc.Nie chcę krzywdzić Ally...
- A co cię ona obchodzi ? - odpowiada i namiętnie całuje brunetkę.
Potem oboje kładą się na łóżku.Nie chciałam dalej oglądać.Wyłączyłam film i oddałam dziewczynie komórkę.Mimowolnie łzy zaczęły mi spływać po policzkach.
- Ally , ja tak strasznie cię przepraszam.. Uwierz , ja tego nie chciałam... Nie chciałam cię krzywdzić... Ale on... On mnie zmusił... Ally , przepraszam.
Wstałam z krzesła i zostawiłam tam oszołomioną dziewczynę.Wbiegłam do domu.Austina na szczęście nie było.Wzięłam walizkę i poszłam do garderoby. Z wściekłością spakowałam wszystkie jego rzeczy i wystawiłam walizkę za drzwi.Zamknęłam drzwi i poszłam do salonu.Włączyłam jakieś romansidło i usiadłam na kanapie.Przykryłam się kocem i wkrótce zasnęłam.Obudziłam się rano i poszłam do kuchni.W niej stał... Austin.
- Co ty tu robisz ?! - krzyknęłam.
- Eee... Mieszkam ?
Dałam mu z liścia.
- Już nie - wycedziłam przez zęby - nie wiedziałeś walizki ?
- Widziałem... Myślałem , że sobie żartujesz...
- Nie , nie żartuję.Wynoś się ! - krzyknęłam.
Wtedy zrobiło mi się trochę słabo.Oparłam się o ścianę i wzięłam głęboki oddech.Lekarz mówił , że tak może być jak zdenerwuję.
- Ally ? Co się stało ? - blondyn podszedł do mnie.
- Nie dotykaj mnie ! - krzyknęłam.
- Ally , co ja ci zrobiłem ?
- To - powiedziałam , podając mu swoją komórkę.
Przegrałam ten film do siebie , żeby nie było że nie mam dowodów.Austin stał i z coraz bardziej zdziwioną miną wpatrywał się w ekran.
- Co masz mi do powiedzenia ? - zapytałam ze łzami w oczach , kiedy już odłożył telefon.
- Ally , to nie tak jak myślisz...
- Nie ? A jak ? Co , może mi powiedz że Miley zaciągnęła cię do łóżka ? - mówiłam spokojnie.
Odwróciłam się z zamiarem opuszczenia kuchni jednak blondyn złapał mnie za rękę i odwrócił w swoją stronę.
- Tak , zdradziłem cię.Ale wybacz mi , proszę.
- Nie Austin.Nie potrafię ci wybaczyć po raz kolejny.Znowu mnie zraniłeś... - powiedziałam i wyrwałam się z uścisku blondyna.Poszłam do sypialni i położyłam się na łóżku...

----------------------------------------------------------------------------------
Hej , hej , hej ! W końcu rozdział i tak sobie myślę , że chyba jednak nie będzie to ten ostatni... A teraz pytanie do was - co dalej ? Bo ja powiem wam szczerze - pomysłu nie mam.Dlatego pytam was i proszę , doradźcie mi.Bye ;*