piątek, 29 listopada 2013

Notka

W tym poście chciałabym polecić bloga mojej BFF'e.Jest o serialu Król Szamanów.Zajrzyjcie , może się wam spodoba ? Proszę wejdźcie , to dla mnie bardzo ważne.Tutaj link :


Serdecznie zapraszam !

czwartek, 28 listopada 2013

Rozdział 43 - Ally could die ... We need donor.

( Oczami Ally )
Przytuliłam się do Austina.Jak ja go kochałam... Nie wiem , co widziałam w Christianie.Tak mnie zranił...
- O czym myślisz ? - usłyszałam miły głos.
- O tym co się stało...
- Może mi powiedzieć , co się właściwie stało ?
No tak... Przecież mu nie powiedziałam...
- On... On...
- Jeśli nie chcesz - nie mów.
- On mnie zgwałcił... - powiedziałam i poczułam jak łzy napływają mi do oczu.
- Ale jak to ? - zapytał blondyn.
Podniosłam głowę i spojrzałam w jego czekoladowe oczy.Wyrażały miłość , smutek i przerażenie.Tak różne uczucia na raz ? Tak.To możliwe.Jeśli kogoś się kocha.Austin mnie kocha - teraz wiem to na pewno.Spuściłam głowę.
- No... Przyszedł i... Tańczyliśmy... Potem.... Potem on zaczął się do... do mnie dobierać i... ja nie chciałam... nie... Wtedy podarł mi bluzkę... A potem... - spojrzałam mu w oczy - wiesz... - dokończyłam i spuściłam wzrok.
- Zabiję gnojka ! - krzyknął i wstał.
Zanim zdążyłam cokolwiek zrobić , jego już nie było.Na dworze było ciemno.Bez chwili zastanowienia ubrałam się i wybiegłam za nim.To był błąd.Blondyna nigdzie nie było.Poszłam przed siebie.Nagle w ciemnej , słabo oświetlonej uliczce zauważyłam jakiś cień.Pomyślałam , że to Austin.Poszłam tam.
- Austin ? - zapytałam gdy zobaczyłam zbliżającą się do mnie postać.
Usłyszałam tylko śmiech.Nagle blask księżyca oświecił jego twarz.To był jakiś chłopak , na oko 18-19 letni.
- Chcesz się zabawić mała ?! - zapytał.
- Nie ! Nie rób mi krzywdy ! - krzyczałam.
Wtedy on uderzył mnie z liścia w policzek.
- Nie drzyj się.Albo po dobroci , albo na siłę.
Zaczęłam histerycznie krzyczeć i nie dałam mu się zgwałcić.Zamiast tego bił mnie i kopał.Po kilku minutach skończył się do mnie dobierać i skupił się na biciu mnie.
( Oczami Austina )
Wracałem właśnie do domu.Nie znalazłem tego dupka.Nagle zauważyłem , że coś dzieje się w jakieś ciemnej uliczce.Pobiegłem w tamtym kierunku.Scena , którą tam zobaczyłem przeraziła mnie.Zobaczyłem że jakiś bandzior bije ledwo już przytomną Ally.
- Zostaw ją ! - krzyknąłem.
Wtedy wyciągnął nóż.
- Zbliżysz się o krok to ją zabiję ! - krzyknął.
Pobiegłem w stronę brunetki a wtedy facet wbił nóż w klatkę piersiową brunetki.
- Ally ! - krzyknąłem i natychmiast ruszyłem w jej kierunku.
Dziewczyna usunęła się na ziemię a bandyta odbiegł.Ale w tej chwili mnie to nie obchodziło.Nie wiem dokładnie co działo się potem - kiedy wezwałem pogotowie.Tak jakby "ocknąłem" się dopiero w szpitalu.Siedziałem w szpitalnej poczekalni i czekałem na jakiekolwiek wieści.Po kilku godzinach z sali operacyjnej wyszedł lekarz.Od razu do niego podszedłem.
- I co z nią ?
Lekarz pokręcił przecząco głową.
- Nie... Nie żyje ?
- Żyje.Ale... No cóż , nóż uszkodził serce.Noc będzie decydująca.Ale jeśli nawet pacjentka przeżyje , prawdopodobnie potrzebne jej będzie nowe serce.A dawcę bardzo trudno znaleźć.Ale o tym będziemy myśleć jutro.Jeśli pacjentka przeżyje... - powiedział i odszedł.
A ja... Oparłem się o ścianę.Ally... Ona... Ona może nie przeżyć...

CDN

--------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Wiem , wiem rozdział krótki.Ale ekscytujący prawda ?

środa, 27 listopada 2013

New blog.

Zapraszam was serdecznie na mojego kolejnego bloga ! O czym ? O tym co zawsze.Laura Marano i R5 + kilku innych.Prowadzę tego bloga razem z Cherry Marano i serdecznie was na niego zapraszam.Oto link :

http://my-diary-laura-and-r5.blogspot.com/

Zapraszam !

Propozycja

Mam dla was propozycję.To bardziej taka oferta , ale przejdźmy do konkretów.Oferują pomoc w pisaniu i robieniu bloga.Jeśli ktoś z was ma zamiar zrobić nowego bloga - ja chętnie poprowadzę bloga razem z tobą ! Tematy które najbardziej mnie interesują to Austin i Ally i R5.Ale inne też będą mile widziane.Jest to też oferta dla osób , które nie radzą sobie z prowadzeniem bloga który już mają.Ja chętnie się zgłoszę.Ta oferta jest aktualna dopóki jej nie odwołam.Wtedy dostaniecie oficjalne powiadomienie.Oczywiście , jeśli podejmę się pracy nad jakimś blogiem nie zrezygnuję z niego z byle powodu.Czekam na wasze propozycje w komentarzach lub na mojej poczcie e mail - lelia9876@wp.pl.

wtorek, 26 listopada 2013

Rozdział 42 - New love or just infatuation? No, true love always wins.

( Oczami Ally )
- Bardzo przepraszam - powiedziałam i spojrzałam na twarz tego , z którym się zderzyłam.
Zobaczyłam przystojnego bruneta.
- Nic się nie stało.Jestem Christian - przedstawił się i podał mi rękę.
- Ally - odparłam , ściskając jego dłoń.
- Dasz się zaprosić na spacer ? - zapytał brunet.
- Chętnie - odparłam i delikatnie się zarumieniłam.
Podczas spaceru rozmawiało nam się bardzo przyjemnie.W pewnej chwili zauważyłam Austina.Była w znacznej odległości , ale na pewno mnie zauważył.Przykuł moją uwagę.Po chwili potknęłam się i byłam przygotowana na bolesny upadek.Zamknęłam oczy.Jednak nie poczułam betonu.Otworzyłam powieki i zobaczyłam Christiana.Złapał mnie.
- Mogę cię pocałować ? - zapytał bezceremonialnie - podobasz mi się.
Kątem oka zauważyłam zbliżającego się blondyna.
- Tak - odparłam po chwili zastanowienia.
Nie pocałował mnie brutalnie , nie na siłę.Po woli , spokojnie , delikatnie.Podobało mi się więc odwzajemniłam gest.Oderwałam się od niego i wstałam.Austin tego nie zauważył.Miałam straszną ochotę pocałować go jeszcze raz , ale on wykonał pierwszy krok.Pocałował mnie namiętnie a ja oddałam gest.Oderwałam się od niego , patrząc mu w oczy.W tym momencie czar prysł - ktoś nas rozdzielił.Zgadniecie ? Tak , to oczywiście był Austin...
- Nie zbliżaj się do niej ! - warknął i uderzył Christiana.
Brunet oddał mu i tak zaczęła się bójka.O mnie... Przerażona patrzyłam na zaistniałą sytuację.
- Dosyć ! - krzyknęłam w końcu.
Oboje stanęli przede mną.Fu ! Teraz wyglądali okropnie.Blondyn miał rozciętą brew , siny policzek i wielkie limo pod okiem.Brunet rozciętą wargę , ranę na policzku i limo pod okiem.
- Co to w ogóle miało być ?! - krzyknęłam wściekła.Na obu.
- Kocham cię Ally ! - krzyknął blondyn.
- Ja też ! - odparł na to brunet.
- I dlatego ta cała bójka ?! Austin , z nami koniec ! Mało wyraźnie ci to powiedziałam ?! - warknęłam do blondyna - Christian , idziemy - powiedziałam już spokojniej do drugiego.
Zaprowadziłam go do siebie i opatrzyłam mu rany.
- Przepraszam cię... - powiedział w końcu.
- Nie masz za co.Ja raczej powinnam ci podziękować - uśmiechnęłam się.
( tydzień później )
Dzisiaj miałam spotkać się z Christianem.Czekałam na niego u siebie w domu.Tak , teraz mieszkam już sama - rodzice kupili mi mieszkanie.Ale to później.Usłyszałam pukanie do drzwi i poszłam otworzyć.
- Cześć piękna - powiedział i namiętnie mnie pocałował.
Oddałam gest i wpuściłam go do środka.Podeszłam do radia i włączyłam muzykę.Akurat leciała jakaś wolna nuta.
- Zatańczysz ? - zapytał i podał mi rękę.
- Ja... Ja nie... nie umiem...
- Oj weź ! - krzyknął i  porwał mnie do tańca.
Właśnie... On był idealny , ale było jedno ale... Gdy się zdenerwował , był okropny.Nawet w stosunku do mnie.I powtarzało się to coraz częściej... Tylko dodam , że jestem ubrana tak :
Gdy muzyka się skończyła , chciałam wyłączyć radio.Odsunęłam się od niego ale natychmiast mnie do siebie przyciągnął.Zaczął mnie całować po szyi.Jego ręce schodziły w dół...
- Nie... Ja nie chcę... - szepnęłam.
Jednak on nie zwracał na to uwagi i próbował mi ściągnąć bluzkę.
- Nie ! - krzyknęłam i odepchnęłam go od siebie.
- Ty s**o ! Mi nikt nie odmawia ! Jesteś tylko kolejną laską do zaliczenia ! - warknął i podszedł do mnie.
Cofnęłam się.Chłopak przygwoździł mnie do ściany.Poczułam ogromny ból w nadgarstkach - tak , ściskał je.I to bardzo mocno.Wiedziałam że nie mam z nim szans.Puścił moje nadgarstki i zaczął się do mnie dobierać.Podniósł mi bluzkę ale szybko ją opuściłam.Ten z wściekłością ją rozdarł.A potem... Cóż ja wam będę opowiadać... To było straszne.
- Jesteś zwykłą dziwką ! - rzucił , wychodząc.
Skuliłam się na łóżku i zaczęłam płakać.Wiedziałam że tylko w jednym miejscu znajdę ukojenie.Ubrałam się w to :
Bo na dworze wczoraj zaczął padać śnieg.Wyszłam z domu i pobiegłam w dobrze znanym mi kierunku.Było bardzo ślisko , więc biegnąc poślizgnęłam się i upadłam na chodnik.Teraz już nie wytrzymałam i rozpłakałam się.Siedziałam tam , smutna , zła i wyziębiona.Nagle poczułam czyjś ciepły oddech obok mnie.Spojrzałam na mojego wybawcę.Wyglądałam tak , bo byłam umalowana :
Zobaczyłam... blondyna...
- Austin ? - szepnęłam.
- Spokojnie , wszystko będzie dobrze... - szepnął i objął mnie.
Tak... To był cały on.O nic nie pytał , niczego nie wymagał... Po prostu mnie pocieszył.Potem pomógł mi wstać i zabrał do siebie.Dał mi chusteczki i ręcznik.Potem dał mi koc.Wtuliłam się w niego i przykryłam się kocem.
- Przepraszam cię... - szepnęłam.
- To ja mam za co cię przepraszać.Czekałem na ciebie a Mil...
- Ci... - położyłam mu palec na ustach - nie mówmy o tym.
Kiwnął głową i jeszcze mocniej mnie przytulił.

CDN


sobota, 23 listopada 2013

Wielkie podziękowania.

Chciałabym bardzo podziękować kilku wspaniałym dziewczynom , które motywują mnie do pisania bloga.Są dla mnie ogromnym wsparciem , ich komentarze dodają mi sił.Kilka słów do tych wspaniałych dziewczyn :

Cherry Marano - zawsze pierwsza komentujesz , głosujesz w ankiecie , często wchodzisz na bloga.Twoje komentarze ograniczają się do kilku słów , ale dzięki nim się uśmiecham.Jesteś wspaniała.

Niepozorna Romantyczka - nie komentujesz wszystkich postów , ale wiem że czytasz.Gdy już komentujesz , zawsze podnosisz mnie na duchu.

Karolina Korepta - wiem że czytasz , wiem że komentujesz - dziękuję.

Paulina Gdaniec - tobie też należą się wielkie podziękowania.A więc - dziękuję.


Jak kogoś pominęłam , to przepraszam.Jeszcze raz - dziewczyny , wielkie dzięki !

Rozdział 41 - A year has passed ... Has anything changed?

( Oczami Ally )
Minął rok... Teraz mam 18 lat.Jestem już pełnoletnia.W tym momencie siedzę w samolocie obok Trish.Wracamy do LA... Ten rok bardzo nas do siebie zbliżył.Ale... No właśnie... Jak będzie tu , w Los Angele ? Czy Austin i Dez nas pamiętają ? Zmieniłyśmy się... Jest jedna rzecz która ciągle mnie dręczy... Urwał nam się kontakt.Mój telefon został zalany wodą i musiałam zmienić numer.Pech chciał , że w tym samym czasie telefon Trish nieszczęśliwie upadł i rozwalił się w drobny mak.Dlatego zmieniłyśmy numery i nie miałyśmy jak poinformować o tym chłopaków.Przerwałam swoje rozmyślenie bo samolot właśnie wylądował.Wstałam z fotela i udałam się w stronę wyjścia.Wyszłam z samolotu i wzięłam głęboki oddech.Tak... Ten zapach ma tylko to miasto.Ruszyłyśmy po nasze bagaże.Po 15 minutach , z walizkami w rękach opuszczałyśmy lotnisko.Od razu poszłyśmy do swoich domów.Od progu powitali mnie rodzice i Layla - kundelek którego rodzice przygarnęli miesiąc przed moim wyjazdem.Przywitałam się z nimi , wszystko im opowiedziałam i wyszłam z domu.Skierowałam się w kierunku domu Trish.Zapukałam.Otworzyła mi moja przyjaciółka.
- Hej.Pomyślałam , że mogłybyśmy odwiedzić chłopaków i wszystko im wyjaśnić.
- To dobry pomysł.Chodźmy.
Najpierw poszłyśmy w stronę domu Austina.Podeszłyśmy do drzwi i zapukałyśmy.Otworzył nam blondyn.
- Cześć - powiedziałam i uśmiechnęłam się.
- A-ally ?! - powiedział zszokowany.
- Co cię tak zdziwiło ? Mówiłam przecież , ze wracamy za rok.
- Nie dawałaś znaku życia... Ja myślałem że ty nie żyjesz... Taka informacja pojawiła się w telewizji...
- Serio ? No ale jak widzisz żyję i czuję się dobrze - uśmiechnęłam się - możemy wejść ?
- Em... To znaczy... Bo...
- Austin , idziesz ? Co tak długo ? - ze środka usłyszałam kobiecy głos.
- Masz gościa ?
- Ech... I tak się w końcu dowiesz... Proszę , wejdź - wskazał ręką wejście.
- To ja poczekam - powiedziała Trish i usiadła na ławce przed domem.
Przeszłam przez drzwi.Za mną wszedł blondyn.Dziewczyna siedząca na kanapie wstała.
- Ally , poznaj Miley.Moją dziewczynę...
Zamurowało mnie.Wyglądała tak :
- Austin , mogę cię prosić na chwilę ? - powiedziałam i udałam się w stronę kuchni.
Blondyn wszedł za mną a ja zamknęłam drzwi.Wtedy dałam się ponieść emocjom.
- Obiecałeś... - jęknęłam ze łzami w oczach.
- Ally , ja myślałem że nie żyjesz !
- Obiecałeś... - powtórzyłam a łza spłynęła mi po policzku.
- Ally , ja cię kocham ! Miley to tylko zauroczenie , pocieszenie ! Byłem samotny jak wyjechałaś , jeszcze bardziej jak media mówiły że nie żyjesz !
- Zepsuła mi się komórka ! A gdybyś mnie kochał , to nie wiązałbyś się z pierwszą lepszą panną ! - warknęłam.
Blondyn nic nie mówiąc podszedł do mnie i namiętnie mnie pocałował.Odwzajemniłam gest , ale po chwili oprzytomniałam i odepchnęłam go.
- Nienawidzę cie ! Wybaczyłam ci już 2 razy , tym razem przesadziłeś ! Nie kontaktuj się ze mną , nie dzwoń i nie przychodź do mnie ! Nie chcę cię znać ! - krzyknęłam i wybiegłam z jego domu.
A ja głupia tak go kochałam... Byłam mu wierna , przez ten rok nawet nie zwróciłam uwagi na żadnego chłopaka ! A on tak mnie zranił... Ze łzami w oczach biegłam przed siebie.Nagle na kogoś wpadłam...

CDN

czwartek, 21 listopada 2013

Nowy blog

Oto mój nowy blog o R5

http://the-amazing-story-of-r5.blogspot.com/

Ten o Raurze zamykam , bo nie wypalił.I teraz moje pytanie : Czy chcecie na tym nowym blogu Raurę ? Na pytanie możecie odpowiadać w ankiecie , która pojawi się na tym blogu ponieważ tamtego jeszcze nikt nie odwiedził.Ale koniecznie wejdźcie !

środa, 20 listopada 2013

Rozdział 40

( Oczami Ally )
Trzymałam gazetę i nie mogłam się ruszyć.Po prostu mnie zatkało.Szybko przewróciłam strony na tę , którą podają na okładce.Były tam zdjęcia z... wczoraj...
- Austin , musisz coś zobaczyć... - powiedziałam głosem , który przepełniony był lękiem.Przecież mogłam zasłonić roletę...
- Coś się stało ? - zapytał odwracając się w moją stronę.
Bez słowa podałam mu gazetę i zakryłam twarz rękami.Blondyn przez chwilę przyglądał się czasopismu.Ja w tym czasie biłam się z myślami.Co za wstyd... Podniosłam głowę.Austin spojrzał na mnie pytającą.Swymi czekoladowymi oczyma wyrażał niepokój , lęk , smutek... Pokręciłam przecząco głową i rozpłakałam się.Skulona na krześle zanosiłam się płaczem.Sama się sobie dziwiłam że aż tak histerycznie podchodzę do tej sytuacji.Chłopak podszedł do mnie i przytulił mnie.
- Co teraz ? - zapytałam , gdy już się uspokoiłam.
Pełna obaw patrzyłam mu w oczy.
- Nie wiem Ally , nie wiem - odparł i spuścił wzrok.
Pierwszy raz tak się czułam.Zawstydzona , poniżona a jednocześnie zła.Zła na wszystko dookoła - na siebie , na tę gazetę , na niego... Chociaż on był niewinny.Ja też.
- Musimy wybrać się do tej gazety.
Austin pokiwał głową.Wyszliśmy z domu.Wszyscy wytykali nas palcami , śmiali się.To było okropne... Spuściłam głowę i przyspieszyłam kroku.Wkrótce dotarliśmy do siedziby gazety.Nie będę opisywała co stało się w środku , ponieważ było to działanie pod wpływem impulsu i nie bardzo go pamiętam.Nie pamiętam jak dotarłam do domu i kiedy zasnęłam.Wiem tylko , że następnego dnia gazeta wydrukowała przeprosiny.
( tydzień później )
Dzisiaj jak co dzień wstałam , ubrałam się i wykonałam poranne czynności.Do szkoły nie chodzę , ponieważ mamy ferie.U nas ferie trwają cały miesiąc , a wczoraj się zaczęły.Włączyłam laptopa i weszłam na pocztę.Miałam nową wiadomość.Kliknęłam na nią.Oto jej treść :
Witaj Ally !
Wiem , że nie spodziewałaś się że napiszę.Ale piszę.I mam dla ciebie dobrą wiadomość - obok mnie otworzyli prestiżową szkołę muzyczno - teatralną.I właśnie szukają kandydatów.W sumie to już nie szukają - wczoraj wywiesili listę przyjętych.I... jesteś na tej liście ! Tak , zgłosiłam cię.Wiem , ze na pewno się cieszysz.Zawsze mówiłaś , że chciałabyś chodzić właśnie do takiej szkoły.Widzisz , spełniłam twoje marzenie.Pakuj się i przyjeżdżaj jak najszybciej !

Twoja ciocia Lusia
Nie wierzyłam własnym oczom... Mam chodzić do szkoły ? Muzyczno - teatralnej ? W... Australii ?!
( Oczami Austina )
Przed chwilą dostałem sms'a od Ally.Napisała , że chce się spotkać ze mną , Trish i Dezem w parku za pół godziny.Ubrałem się i poszedłem w stronę parku.Wszyscy już tam byli.Przywitałem się i usiadłem obok nich.Ally wstała.Wzięła głęboki oddech i zaczęła mówić :
- Słuchajcie dzisiaj dostałam maila od mojej cioci.A Australii.Załatwiła mi miejsce w szkole muzycznej.I w tej sprawie mam 2 wiadomości - dobrą i złą.Zła jest taka , że ta szkoła jest w... Sydney.Stolicy Australii.Dobra jest taka , że jedna osoba może jechać ze mną.Ma zapewnione miejsce w szkole.Była to naprawdę trudna decyzja.Przemyślałam wszystkie za i przeciw.Wiem , że dwoje z was będzie niezadowolone.Jedno bardziej... Ale podjęłam decyzję... Zanim ją wam ogłoszę , powiem coś jeszcze smutniejszego.Wyjeżdżam już jutro.A osobą która pojedzie ze mną będzie... Trish.
( Oczami Ally )
Skończyłam swój " monolog " i niespokojnym wzrokiem spojrzałam na swoich przyjaciół.W pierwszej kolejności na Trish , Deza.Zatrzymałam się na Austinie.Podeszłam do niego.
- Austin... Przepraszam , ale...
- Nie musisz się tłumaczyć.To twoja decyzja.Nie będę cię zatrzymywał... - powiedział i odszedł.
Było mi strasznie przykro ale trzeba żyć dalej.Poszłam do domu się spakować.To było bardzo trudne.Wieczorem zmęczona dzisiejszym dniem , usnęłam.Następnego dnia wyjeżdżałam.Na ile ? Zapomniałam powiedzieć.Na rok.Wiem , to strasznie długo... Strasznie to mało powiedziane.Następnego dnia obudziłam się pełna obaw.Ubrałam się i zjadłam śniadanie.O 12 wyjęłam z szafy wcześniej spakowaną walizkę i wyszłam z domu.Moja walizka wygląda tak :
W drodze na lotnisko spotkałam Trish.Rozmawiałyśmy o naszej przyszłości.Doszłyśmy na lotnisko.Czekali tam chłopacy.Trish pożegnała się z Austinem i Dezem i poszła w stronę poczekalni.Najpierw pożegnałam sie z rudym.
- Będę za tobą tęsknił Ally - powiedział chłopak.
- Ja za tobą też.Za twoimi żartami.
Przytuliliśmy się.
- To ja was zostawię - powiedział i odszedł.
Austin podszedł do mnie.Spojrzeliśmy sobie w oczy i przytuliliśmy się.Odkleiłam się od niego.Austin namiętnie mnie pocałował.Odwzajemniłam gest.
- Będę za tobą tęskniła - powiedziałam ze łzami w oczach.
- Ja też Ally.
- Czy... Czy na mnie poczekasz ? - zapytałam.
- Zawsze i wszędzie - odparł.
Ruszyłam w stronę poczekalni.Obejrzałam się.W tym samym momencie blondyn również się obejrzał.Po chwili jednak odwróciłam się i ruszyłam przed siebie...

Komentarze...

Zauważyłam pewną rzecz w komentarzach.Jeśli pierwszy komentarz jest pozytywny - reszta też.Jeśli pierwszy jest negatywny - reszta również.Wzorujecie się na komentarzach swoich poprzedników , a to nie oto chodzi ! Chcę poznać waszą opinię , równie odmienną jak każdy inny blog ! Wiem że możecie mieć podobne zdanie.Rozumiem.Ale gdy piszecie prawie to samo , to z tych komentarzy nie ma żadnego pożytku.To że jednej osobie podoba się któryś rozdział , wcale nie oznacza że tobie też musi się podobać ! Wyrażajcie swoją opinię.A gdy jest podobna do poprzedniej , napiszcie ją własnymi  słowami lub powstrzymajcie się od komentarza.Czytanie tysięcy komentarzy z jednym i tym samym ani mnie nie motywuje ani nie wnosi niczego nowego.Liczę na wasze sugestje dotyczące dalszych rozdziałów lub czegokolwiek.Liczę , że dzięki temu postowi będzie więcej komentarzy które pozwolą mi zrozumieć , czego oczekujecie ode mnie.Wasza opinia jest bardzo ważna.

Rozwalam Auslly !

Tak , tak.Nie będzie Auslly.Dlaczego ? Bo musi się coś dziać ! Ally i Trish wyjadą , Austin się załamie a Dez pozna przerażającą historię swojej rodziny.To wszystko w finale 2 sezonu ;) Na 3 , aby wzbudzić w was ciekawość będziecie czekać do soboty.W sobotę dodam 1 rozdział 3 sezonu a dzisiaj ostatni 2.