piątek, 31 stycznia 2014

Libster Award

Zostałam nominowana przez Juzę :) Pytania :
1. Jaki jest twój ulubiony kolor? <3
Zdecydowanie żółty.Jak Ross ;*
2. Ile masz lat?
W tym roku 13.
3. Wolisz deszcz czy słońce?
Wiem , że to nietypowe ale deszcz.
4. Byłeś/aś lub masz zamiar jechać gdzieś na wakacje?
Mam zamiar zwiedzić w tym roku Warszawę ;)
5. Masz aska i twittera?
Aska tak , twittera chyba mam ale nie korzystam.
6. Anime, seriale animowane czy zwykłe?
Anime - nie , seriale animowane i zwykłe - zdecydowanie tak !
7. Ulubiony zespół/wykonawca?
Zespół - oczywiście R5 ! Wykonawca - Laura Marano i kilku innych ale nie będę wymieniać.
8. Frugo czy cola?
Cola :3
9. Jaki jest twój ulubiony rodzaj muzyki?
Pop , ewentualnie reeage.
10. Książka czy film?
Zależy.
11.Ulubiony aktor/aktorka?
Jeszcze się pytasz ? Ross i Lau :)
Pytania ode mnie :
Jak masz na imię ?
Ile masz lat ?
Co lubisz robić w wolnym czasie ?
Co motywuje Cię do pisania bloga ?
Lubisz mnie ? :3
Morze czy góry ?
Nominuję :
http://austin-and-ally-impossible-love.blogspot.com/
http://raurastory.blogspot.com/
http://auslly-druga-szansa.blogspot.com/
Tak , tak mało xD

czwartek, 30 stycznia 2014

Rozdział 58 - Service knows more than you think...

*Oczami Austina*
Tsa... Ally i ja jeszcze się nie pogodziliśmy... W sumie to nie wiem dlaczego... Zawsze szybko się godzimy.Mam nadzieję , że i tym razem tak będzie.Powoli wstałem z łóżka.Ally już nie było.
- Ciekawe gdzie poszła... - powiedziałem sam do siebie.
wstałem i podszedłem do szafy.Wziąłem ciuchy i poszedłem do łazienki.Umyłem twarz wodą.Rozejrzałem się po łazience.Wcześniej nie zwróciłem uwagi na wielkość tego pomieszczenia.A było duże , bardzo duże.Ściany koloru morskiego z niebieskimi paskami.To połączenie bardzo mi się spodobało.Pod ścianą stała ogromna wanna ze złotymi kurkami.W kącie była duża kabina prysznicowa , a przy drugiej ścianie toaleta.Na przeciwko wisiało pozłacane lustro , a obok lustra była duża , kremowa szafka.Ubrałem się , przeczesałem włosy i gotowy wyszedłem z łazienki.Na korytarzu zaczepił mnie jakiś mężczyzna.
- Ty jesteś Austin ? To chyba się jeszcze nie znamy - zaczął.
- Nie , chyba nie - odparłem z uśmiechem.
- Jestem Tom , ogrodnik - powiedział podając mi rękę.
- Austin - odparłem.
- Miałbyś ochotę wybrać się ze mną dzisiaj na ryby ? - zaproponował.
- Chętnie - odparłem ze szczerym uśmiechem.
Nigdy nie byłem na rybach , no ale kiedyś musi być ten pierwszy raz.
- Dobra , to bądź gotowy o 12 - powiedział.
- Dobrze - odparłem.
Wróciłem do pokoju.Ally nadal nie było.

*Oczami Ally*
Z samego rana wybrałam się na spacer.Ogrody przy zamku są naprawdę piękne.Jest w nich pełno kolorowych kwiatów.Przechadzałam się alejkami między różami , tulipanami i fiołkami.Wdychałam zapach kwiatów i cieszyłam oczy pięknymi widokami.Na środku była wielka fontanna.Usiadłam na jej brzegu i patrzyłam motyle fruwające wśród kwiatów.Po 15 minutach spędzonych w ogrodzie postanowiłam wrócić do pałacu.Skierowałam się do kuchni.Weszłam do środka.Kuchnia bardzo różniła się od zimnych , zamkowych korytarzy.Na ścianach królował beż.Meble były białe a z sufitu zwisał ogromny , srebrny żyrandol.W powietrzu unosił się zapach gotowanych potraw.To pomieszczenie przypomniało mi kuchnię mojej babci - zawsze czułam się tam bezpiecznie.Teraz też poczułam się jakbym była w domu.Babcia była dla mnie bardzo ważna i w dzieciństwie spędzałam mnóstwo czasu przyglądając się jej.Babcia zawsze poświęcała mi mnóstwo czasu , nauczyła mnie gotować.
- Ally ? Potrzebujesz czegoś ? - ze wspomnień wyrwał mnie głos jakiejś kobiety.
- Emm... Nie.Właściwie to jeszcze nigdy tutaj nie byłam - odparłam uśmiechając się.
- Jestem Elisabetch - powiedziała kobieta odwzajemniając uśmiech.
- Miło mi panią poznać - odparłam z uśmiechem.
- Oj... Nie mów do mnie pani.Jestem po prostu Lisa - odparła kobieta.
Uśmiechnęłam się.
- Chodź , pogadamy - powiedziała kobieta odkładając szmatkę którą przed chwilą wycierała naczynia.
- Dobrze - odparłam idąc za nią.
- Poznałaś już moją córkę , Lucy ? - zapytała Lisa.
- Nie , jeszcze nie miałyśmy okazji się poznać - odparłam - Pani długo tu pracuje ? - zapytałam.
- Oj , dobre kilkadziesiąt lat.Pamiętam jeszcze jak Harry był mały... - odparła kobieta , lecz przy wspomnieniu Harrego posmutniała.
- To Harry mieszka w zamku od urodzenia ? - zapytałam lekko zdziwiona.
- Tak , jego matka to siostrzenica nieżyjącego już męża królowej.Jak młoda dziewczyna została samotną matką i król zaproponował jej zamieszkanie w zamku - odpowiedziała kobieta.
- Aaa.Opowiesz mi coś o Harrym ? - zapytałam.
- O Harrym ? Tak... Nie będę przed tobą ukrywać , że nie pałam do niego sympatią - odparła kobieta ze smutkiem w głosie.
- Dlaczego ? Czy on coś Ci zrobił ? - zapytałam z troską.
- Właściwie nie.Ale on już od dziecka nie szanował innych.Nie myśl sobie , że jest taki okropny.Nie.On po prostu nie budzi sympatii.Jest chłodny w kontaktach , nieufny.Od zawsze taki był.Już w dzieciństwie miał niewielu przyjaciół , całymi dniami siedział w pokoju bawiąc się samochodami.Nigdy nie mówił więcej niż 2-3 zdania , był zamknięty w sobie.Kiedy trochę podrósł , stał się trochę bardziej otwarty na innych.Niestety nadal w kontaktach z innymi nie potrafi się otworzyć - powiedziała.
Podczas tej wypowiedzi w jej oczach mieniły się emocje.
- Miał trudne dzieciństwo ? - zapytałam.
- Tak.Jego matka była skupiona na karierze , awansach , rozwijaniu swoich umiejętności.Poświęcała mu mało czasu.
- Nie wiedziałam , że miał tak ciężko... - powiedziałam szczerze.
- Nikt nie wiedział.To wszystko działo się za zamkniętymi drzwiami jego pokoju - odparła smutno kobieta.
- Dziękuję , bardzo mi pani pomogła - powiedziałam patrząc w jej oczy.
- Jeśli tak , to się cieszę - odparła wracając do swoich obowiązków.
Jeszcze chwilę patrzyłam jak gotuje zupę a potem wróciłam do swojego pokoju.Wzięłam do ręki album ze zdjęciami i zaczęłam go przeglądać.Zatraciłam się we wspomnieniach...

*Oczami Austina*
Właśnie wróciłem.Byliśmy z Tomem nad jeziorem.Złowiłem jedną rybę w ciągu 4 godzin... Mniejsza.Długo rozmawialiśmy i dowiedziałem się , że Harry od urodzenia mieszka w zamku i wielu rzeczy o tym chłopaku.Właściwie to nie wiem , dlaczego o nim rozmawialiśmy.Jakoś tak po prostu wyszło.Zmęczony wróciłem do pokoju.Wszedłem po cichu , bo Ally już spała.Przykro mi , że się nie pogodziliśmy... Położyłem się obok dziewczyny i szybko zasnąłem.
--------------------------------------------------------------------------------
Rozdział jest.A zawdzięczacie go mojej anginie xD Niepozorna - czekam na twoją opinię.Twoja wiadomość dużo mi dała.Wydaje mi się , że zrobiłam tak jak pisałaś.Dałam więcej opisów i rozdział faktycznie wyszedł dłuższy.Następny postaram się napisać jutro albo w weekend.Czekam na wasze oceny ;)
13 komentarzy = next.

Tak jak mówiłam...

...nowy blog ! :

Zapraszam !

Rozdział + piosenka

A więc w sprawie rozdziału - zaraz go zaczynam.A posta piszę , bo koniecznie muszę wam pokazać 2 piosenki.Pierwsza to Brooke Hyland - I Hurt :
Druga to Lux - It's like summer :
Te piosenki są naprawdę świetne.Posłuchajcie.
PS Mam zamiar założyć nowego bloga... Ale na razie nic więcej wam nie powiem ;)

wtorek, 28 stycznia 2014

Hmm...

Tak się zastanawiam... Chcielibyście może moje zdjęcie ? Czekam na komentarze i głosowanie w ankiecie ;D

poniedziałek, 27 stycznia 2014

Rozdział 57 - Start of serious problems ?

*Narrator*
Austin i Ally udali się na spacer do parku.Tymczasem w zamku królowa Elżbieta oraz Laura rozmawiają o Austinie.
- Lauro , co myślisz o Austinie ? - zapytała Elżbieta.
- Uważam , że nie jest on dobrym kandydatem do bycia królem - odparła.
- Ależ dlaczego ? - zapytała zdumiona królowa.
- Nie pochodzi ze szlachetnej rodziny , nie jest bogaty... - zaczęła wymieniać ale królowa jej przerwała.
- Najważniejsze , że to do niego należy serce Allyson - odparła z poważną miną.
- Ale on nie jest odpowiednim kandydatem - protestowała nadal blondynka.
- Nie każdy musi być kimś więcej niż zwykłą osobą , żeby stać się kimś ważnym.On i Ally się kochają , a to jest najważniejsze - odparła królowa.
- Ale skąd pewność , że to prawdziwa miłość ? - zapytała chłodno.
- To po prostu widać - odparła królowa wychodząc z pokoju Laury.
*Austin*
Właśnie wróciliśmy z Ally ze spaceru.Londyn to naprawdę piękne miejsce.Jest tutaj tak romantycznie... Pocałunek w deszczu - to coś o czym zawsze marzyłem.I dzisiaj moje marzenie się spełniło.To magiczne wydarzenie uwiecznili fotoreporterzy.No tak , właśnie wróciliśmy.Byliśmy przemoczeni więc od razu poszliśmy się przebrać.Byłem już gotowy , więc zszedłem na dół.Ally się jeszcze przebierała.
- Austin powinieneś wyglądać bardziej elegancko - powiedziała zimno Laura.
Spojrzałem na swój strój - miałem na sobie lekko niebieską koszulę , czarne spodnie i buty w tym samym kolorze.
- To znaczy ? - zapytałem.
- Krawat , marynarka... - odparła i wróciła do swoich zajęć.
Zdziwiło mnie jej zachowanie.Jest na mnie zła ? Ale za co ? Nie wiem... Wróciłem na górę.Wszedłem do pokoju , Ally była już gotowa.
- Podoba Ci się ? - zapytała wykonując powolny obrót.
- Ślicznie , jak zwykle - odparłem z uśmiechem.
Dziewczyna odwzajemniła gest i powoli do mnie podeszła.Jeju , wyglądała jak anioł ! Zbliżała się do mnie powoli , w świetle słońca a delikatny wiatr wlatujący przez otwarte okno lekko rozwiewał jej piękne , długie włosy.
- Jesteś śliczna - powiedziałem zatracając się w jej czekoladowych oczach.
- Dziękuję - powiedziała słodko.
Podszedłem do niej jeszcze bliżej i delikatnie musnąłem jej usta.Dziewczyna odwzajemniła gest.Gdy zabrakło nam tchu , oderwaliśmy się od siebie.Patrzyliśmy sobie w oczy.
- Kocham Cię - powiedziała Ally.
- Ja Ciebie też - odparłem z uśmiechem.
Rozmawialiśmy do późnego wieczora.W końcu postanowiliśmy iść spać.Położyliśmy się do łóżka.
Ally szybko zasnęła jednak ja cały czas przewracałem się z boku na bok.Westchnąłem i po cichu wstałem.Wyszedłem z pokoju i zszedłem na dół po schodach.Skierowałem się do kuchni aby się czegoś napić.Jednak przechodząc obok jednego z wielu pokoi usłyszałem jakieś szmery.Zatrzymałem się pod drzwiami.
- Teraz już wszystko przepadło ! To on zasiądzie na tronie a nie ty ! - usłyszałem głos Laury.
- I co z tego ? Ja i tak tego nie chciałem.To ty to zaplanowałaś - odparł chłopak.
Znam ten głos... To przecież... Harry.Tak , to na pewno on.
- Och , ty głupi ! Z czego my będziemy żyć ? Kiedy ta starucha umrze , ty mógłbyś zasiąść na tronie ! Ja zostałabym w zamku , a ty byłbyś najważniejszy w całym królestwie ! A teraz co ? - powiedziała z wściekłością.
- Będziemy sobie spokojnie żyć w cieniu rodziny królewskiej ? - zaproponował niepewnie brunet.
- Nie idioto ! Ten cały Austin zmarnował ci życie ! - powiedziała Laura.
- A może jest miły ? - zapytał jeszcze bardziej niepewnie.
- Na pewno nie ! Zrozum , gdybyś wyszedł za Ally miałbyś wszystko ! A teraz nie masz nic - powiedziała groźnie.
- Może masz rację... - odparł chłopak.
- Mam.I jeszcze się o tym przekonasz - odparła pewnie Laura.
Zdziwiony i zaniepokojony wróciłem do pokoju i położyłem się na łóżku.
*Następnego dnia*
Obudziłem się z myślą , że powinienem powiedzieć Ally o wczorajszej sytuacji.
- Ally , możemy porozmawiać ? - zapytałem po śniadaniu.
- Jasne - odparła - O co chodzi ?
- Chodzi o Laurę i Harrego... Wczoraj słyszałem ich rozmowę i mówili , że nie powinienem być przyszłym królem , że się nie nadaję , że nie pochodzę ze szlachetnej rodziny... Że to Harry powinien być na moim miejscu - powiedziałem szczerze.
- Naprawdę ? Jakoś nie wierzę , aby mogli coś takiego powiedzieć.Są przecież dla ciebie bardzo mili - odparła.
- No właśnie nie ! Jak nikt nie widzi , wcale nie są tacy mili.Ally , czemu mi nie wierzysz ? - odrzekłem.
- Bo przesadzasz - odparła wstając.
Wyszła z pokoju.Usiadłem na łóżku i westchnąłem.Czy to początek kolejnych kłopotów ?
----------------------------------------------------------------------------------------------------
Jest rozdział :D Wiem , że krótki - ale kochani , naprawdę nie mam czasu.Nie dość , że nie mam jeszcze ferii to w środę były próbne testy.Mi poszły nieźle , ale moja klasa napisała najgorzej w historii szkoły... Tsa... 6c zapisze się na karcie historii... Ogólnie nauczyciele są przez te sprawdziany wściekli i strasznie nas cisną.Ciągle kartkówki , sprawdziany itp... Ale pisanie bloga się przydaje - po pierwsze 6 z dyktanda (to już jakiś czas temu) po drugie - najlepiej napisane wypracowanie na teście :D Dobra aniołki , lecę ;* Naprawdę nie wiem kiedy next... Może w weekend ? Przepraszam was... Komentujcie.
13 komentarzy (od różnych osób) - next.
PS Niepozorna - wiadomość ode mnie czeka na twojej poczcie ;)

piątek, 24 stycznia 2014

Rozdział 56 - Full acceptance

Ten poranek jest wyjątkowy , bo obudziłam się obok człowieka którego kocham.Tak , to Austin.Dzisiaj mam zamiar przedstawić go królowej , miejmy nadzieję że go zaakceptuje.Jak już mówiłam , obudziłam się i po cichu wstałam z łóżka.Podeszłam do szafy i wybrałam taki strój :
Wzięłam ciuchy i poszłam do łazienki.Ubrałam sukienkę i buty.Pomalowałam paznokcie , zrobiłam makijaż i założyłam dodatki.Założyłam jeszcze białą kurtkę i wyszłam z łazienki.Weszłam do pokoju.Austin jeszcze spał.Taak , jest strasznym śpiochem.Podeszłam do łóżka i szybko ściągnęłam z niego kołdrę.Blondyn nadal spał ! Rozejrzałam się po pokoju - dostrzegłam wazon z kwiatami.Wyjęłam je i wzięłam wazon z zimną wodą.Oblałam nią twarz blondyna a ten od razu zerwał się z łóżka i spadł na podłogę.Wybuchłam śmiechem i nie mogłam się opanować.Zaczęłam się śmiać jeszcze bardziej , gdy blondyn podniósł się z podłogi.Wyglądał przekomicznie ! Mokre włosy spadały mu na twarz i przyklejały się do niej.Patrzył na mnie z modem w oczach.
- Ally.... - powiedział groźnie powoli do mnie odchodzić.
Spoważniałam.Cofałam się aż dotknęłam ściany.Blondyn delikatnie przyparł mnie do niej.Patrzyliśmy sobie w oczy.Austin delikatnie mnie pocałował.Odwzajemniłam gest.Niechętnie oderwałam się od niego.
- Kocham Cię - szepnęłam.
- Ja Ciebie też - odparł.
Delikatnie się uśmiechnęłam.
- Ubierz się i chodźmy na śniadanie - powiedziałam.
- Ok - odparł i wyszedł z pokoju.
15 minut później byliśmy już gotowi i poszliśmy na śniadanie.W trakcie posiłku panowała miła atmosfera , służba* polubiła Austina.Została tylko królowa.Po skończonym śniadaniu babcia podeszła do mnie.
- Ally , przyjdź po południu z Austinem do mnie , musimy się poznać - powiedziała miło się uśmiechając.
- Dobrze - odparłam odwzajemniając uśmiech.
Cieszyłam się , że sama zaprosiła nas do siebie.Przekazałam tę wiadomość blondynowi , który przyjął ją z wyraźną ulgą.Równo o 15 poszliśmy do pokoju mojej babci.Zapukałam do drzwi.
- Proszę - usłyszałam głos.
Nacisnęłam klamkę i oboje weszliśmy do środka.
- Ty jesteś Austin ? - zapytała.
- Tak - odparł blondyn miło się uśmiechając.
- Pewnie chcielibyście mieszkać razem , co ? - zapytała babcia.
- Tak , byłoby fajnie - odparłam z uśmiechem.
- Możesz tutaj zamieszkać - powiedziała - Jesteście w końcu narzeczeństwem - dodała.
- To bardzo miłe , dziękuję - powiedział Austin.
- Ty też jesteś bardzo miły - powiedziała królowa.
- Dziękuję , pani też - odparł.
- Och , nie mów do mnie pani ! Jestem babcią Ally , mogę być i twoją - powiedziała.
Cóż , nie spodziewałabym się tego.Blondyn tylko się uśmiechnął.
- No , idźcie dzieci , idźcie - powiedziała.
Wyszliśmy z jej pokoju i wróciliśmy do mojego. Usiadłam na łóżku.
- I jak ? Cieszysz się ? Babcia Cię zaakceptowała - zapytałam miło się uśmiechając.
- Tak , bardzo się z tego cieszę - odparł siadają obok mnie.
- Pójdziemy do wesołego miasteczka ? - zapytałam entuzjastycznie.
- Dla Ciebie wszystko księżniczko - odparł z uśmiechem.
Zaśmiałam się.Wyszliśmy z pałacu i trzymając się za ręce udaliśmy się do lunaparku.Nagle otoczył nas tłum dziennikarzy.
- Czy to prawdziwa miłość ?
- Królowa zaakceptowała Austina ?
- Będziecie mieszkać razem ? - przekrzykiwali się.
- Na wszystkie pytania odpowiemy na konferencji prasowej zaplanowanej na wieczór - powiedziałam głośno i razem z blondynem weszliśmy do wesołego miasteczka.Najpierw poszliśmy na kolejkę górską.Było cudnie ! Mina Austina - bezcenna ! Później poszliśmy na strzelnicę a Austin wygrał dla mnie taką pandę :
Jest naprawdę słoodka ! Na koniec poszliśmy zrobić sobie kilka zdjęć a automacie , wyszły straasznie śmieszne ! Wykończeni wróciliśmy do pałacu.Spojrzałam na zegarek - dochodziła 17.
- Austin , o 17 jest ta konferencja prasowa.Chodź - pociągnęłam go za rękę do sali balowej.Stanęliśmy na podeście i odpowiedzieliśmy na kilka pytań.Bardzo zmęczeni wróciliśmy do mojego pokoju i szybko zasnęliśmy.

---------------------------------------------------------------------------
Rozdział jest :) Korzystam z pomocy i wspaniałego pomysłu Niepozornej Romantyczki ! Uwielbiam jej pomysły.Mam nadzieję , że spodoba jej się moja interpretacja wspaniałego pomysłu który mi podsunęła.Jeszcze raz - Niepozorna , straasznie Ci dziękuję ! Piszcie , co myślicie ;)
12 komentarzy = next
--------------------------------------------------------------------------
* Służba to rodzina Carrington'ów , którzy od lat pracują w pałacu.Elisabeth - serdeczna kucharka , która od razu polubiła Ally i traktuje ją jak drugą córkę.Lucy - córka Elisabeth , która sprząta i pomaga w kuchni.Jest w wieku Ally i dziewczyny od razu się zaprzyjaźniają.Tom - ogrodnik i mąż Elisabeth.Często wybiera się z Austinem na ryby , ponieważ od razu polubił chłopaka.Blake - brat Toma , kierowca limuzyny który niejedno widział i niejedno wie.Już niedługo miła służba pojawi się w bohaterach :)

czwartek, 23 stycznia 2014

Mój największy skarb ;**

Pokażę wam mój największy skarb ! W sumie to 2 :) Jedne to książka , którą kocham nad życie.A drugi skarb ? Zobaczycie.
Na początek moja ukochana książeczka :
A teraz... autograf ! Jeden , z dedykacją :
Drugi bez dedykacji :
I zdjęcie z drugiej strony autografu bez dedykacji :
Tak , Justyna Kowalczyk to absolutnie moja idolka <3 Kibicuję jej od 4 lat.



środa, 22 stycznia 2014

Rozdział 55 - The most beautiful day of my life

Ech... Nie wiem , co robić... Chyba muszę wyjść za Harrego... Ojeju... Obudziłam się z myślą , że przez całe życie będę uwięziona przy człowieku , którego nie kocham... Wstała i podeszłam do mojej wielkiej szafy.Wybrałam taki zestaw :
Wzięłam ubrania i poszłam do łazienki.Ubrałam rajtuzy , sukienkę i buty.Zrobiłam delikatny makijaż i założyłam kolczyki.Gotowa wyszłam z pomieszczenia i zeszłam na dół.Spojrzałam na zegarek - dochodziła 9.Szybko pobiegłam na śniadanie.Po skończonym posiłku miałam zamiar wrócić do swojego pokoju , ale w holu zawołała mnie Laura.
- Ally , dzisiaj idziemy wybierać suknię ślubną.
- A tak... Jasne... - powiedziałam cicho.
- To co ? Idziemy ? - zapytała z uśmiechem.
- Jasne - odparłam sztucznie się uśmiechając.
Wyszłyśmy z pałacu i wsiadłyśmy do limuzyny.Jazda zajęła nam 20 minut.Wysiadłyśmy z samochodu i weszłyśmy do wielkiego salonu.Spędziłyśmy tam cztery godziny , a ja starałam się trzymać fason.W końcu wybrałyśmy tę sukienkę i welon oraz buty  :
Zmęczone opuściłyśmy salon.Wróciłyśmy do pałacu a ja od razu zniknęłam w swoim pokoju.Wzięłam do ręki telefon i zaczęłam przeglądać moje zdjęcia z Miami.Łzy mimowolnie zaczęły spływać z moich oczu.Przypomniało mi się wiele wspaniałych chwil - kiedy się poznaliśmy , wspólne wakacje , kiedy ja i Austin zostaliśmy parą , nasz pierwszy pocałunek... Byłam smutna , bardzo smutna.Nie , nie byłam zła.Byłam po prostu bardzo smutna.Pozwalałam łzom swobodnie płynąć po moich policzkach.Nagle usłyszałam dźwięk telefonu.Wzięłam urządzenie do ręki.Dzwonił Austin... Nacisnęłam zieloną słuchawkę.
- Jak się trzymasz ? - usłyszałam jego głos.
- Austin , ja już nie mogę... - powiedziała i rozpłakałam się.
- Ally , nie płacz.Wszystko będzie dobrze - próbował mnie pocieszyć.
- Tęsknię za Tobą... - szepnęłam.
- Ja też.Musisz Ally , musisz... - odparł.
- Wiem... Będziesz jutro ? Możesz już wyjść ze szpitala ? - zmieniłam temat.
- Oczywiście że będę.Już jestem w hotelu - odparł.
- Dziękuję , dobrze że będziesz ze mną - powiedziałam szczerze.
- Pamiętaj o tym , co powiedziałem Ci wczoraj.Zawsze będę , zawsze będziesz mogła do mnie przyjść - powiedział a ja widziałam , jak się uśmiecha.
- Wiem... Kocham Cię.
- Ja Ciebie też - odparł.
- Muszę kończyć , pa - powiedziałam.
- Pa - odparł cicho.
Rozłączyłam się i otarłam łzy.Ten telefon wiele mi dał , ale... Nadal byłam niewyobrażalnie smutna... Nagle usłyszałam pukanie.
- Proszę - powiedziałam.
Do pokoju weszła nasza służąca.
- Musisz przymierzyć suknię - powiedziała.
Skinęłam głową.Założyłam sukienkę.Służąca coś poprawiała , a ja patrzyłam w lustro i myślałam.Przecież człowiek któremu zawsze chciałam powiedzieć sakramentalne tak, nie stanie jutro i nie powie, że mnie nie opuści aż do śmierci.To nie jego pocałuję , nie z nim pojadę w podróż poślubną.Spędzę resztę życia z zupełnie obcym mężczyzną...
*Następnego dnia , 12.00*
Za godzinę będzie po wszystkim - za godzinę będę miała męża.Pałac jest pięknie przystrojony - cały w kwiatach , wstążkach i moich ulubionych kolorach.Jest mnóstwo gości.Właśnie wychodzę z pałacu i jadę do zamku.No właściwie , jestem już w limuzynie.Widzę Harrego w garniturze , babcię w sukience i kapeluszu i... jego... Wychodzę z limuzyny i słyszę głośne brawa.Uśmiechnęłam się.Powoli idę w stronę ołtarza i w końcu stanęłam naprzeciwko Harrego.
- Czy ty , Allyson Dawson bierzesz sobie za męża obecnego tutaj Harrego Stylesa ? - przemówił ksiądz.
Spojrzałam w oczy bruneta i doskonale wiedziałam co zrobić.Rozejrzałam się po kościele.W końcu go dostrzegłam - stał sam , oparty o ścianę.Kiedy napotkał mój wzrok , uśmiechnął się ciepło.Ale w jego oczach widziałam ból i ogromne cierpienie.Kiedy go zobaczyłam, wszystkie uczucia wróciły.Zwróciłam się do gości.
- Jesteście na moim ślubie. Widzicie mnie i mojego narzeczonego. Ukochanego. Ale to tylko propaganda, złudzenie. To nie jest mój ukochany (babcia zemdlała). Człowiek, którego kocham stoi tam. - wskazałam na Austina. Wszystkie pary oczu zwróciły się ku niemu, ale on obserwował tylko mnie. - To dla niego bije moje serce. Przez cały mój pobyt tutaj myślałam, że nie mam innego wyjścia niż biernie poddać się temu, co inni ustalają za mnie. Ale przejrzałam na oczy. Omal nie popełniłam największego błędu w życiu. Harry - zwróciłam się do bruneta - Jesteś wspaniałym facetem. Wierzę, że znajdziesz tą jedyną... ale to nie będę ja. Mam nadzieję, że mnie rozumiesz.
Chłopak na moje słowa uśmiechnął się lekko i jakby z ulgą. Podejrzewam, że wszystko mogło być ustalone wbrew jego woli. Ale nie to mnie teraz najbardziej interesowało. Podeszłam do blondyna, on też postąpił kilka kroków naprzód, także znajdowaliśmy się niedaleko siebie.
- Austin , nie wiem czemu byłam tak zaślepiona.Cierpiałam , bo kocham tylko Ciebie.Od zawsze tak było , od dnia kiedy się poznaliśmy.Połączyła nas wyjątkowa więź.Jesteś moim przyjacielem i partnerem.Zawsze byłeś przy mnie i zawsze mnie wspierałeś.Nawet dzisiaj chciałeś tu być , choć widziałam jak Cię to boli.Kocham Cię - powiedziałam i lekko się uśmiechnęłam.
- Ja też Cię kocham , najbardziej na świecie - odparł blondyn a ksiądz zemdlał z wrażenia.
Uśmiechnęłam się.Chłopak wziął mnie na ręce i namiętnie pocałował.Pocałunek był długi , a tle było słychać Alleluja...

---------------------------------------------------------------------------------------
Jest rozdział , który jest moim ulbubionym.Jest długi , piękny i na końcu - Happy endzik ! Cały ten rozdział to pomysł mojej wspaniałej , zawsze pomocnej - Niepozornej Romantyczki.Kochana , jesteś niesamowita ;** Kochani , co byście chcieli dalej ?? Niepozorna , pamiętaj że najbardziej cenię twoje rady ;)
PS Czekam na rozdział na twoim blogu <3
10 komów - next

wtorek, 21 stycznia 2014

Dla Niepozornej Romantyczki

Kochana , wielkie :

DZIĘKUJĘ !

Za natchnienie , wspaniałe pomysły i wielkie wsparcie.Jesteś po prostu wspaniała - nic dodać , nic ująć.Zawsze komentujesz , zawsze mnie wspierasz , zawsze dajesz mi wspaniałe pomysły.Dlatego mówię Ci :

I
YOU !!!

Jeszcze raz - wielkie podziękowania dla wspaniałej dziewczyny pod nickiem Niepozorna Romantyczka.Jesteś najlepsza ;**

Rozdział 54 - No matter where, no matter who - I will always love you

Oderwałam się od bruneta i spojrzałam mu w oczy.To niewiarygodne - nie czułam kompletnie nic... Chłopak uśmiechnął się do mnie a ja odwzajemniłam gest.
- Ja już pójdę - powiedział Harry wstając z mojego łóżka.
Złapałam go za rękę.
- Zostań - powiedziałam.
Nie chciałam tego , ale w końcu jest moim narzeczonym... Posłał mi uśmiech i usiadł obok mnie na łóżku.
- Pójdę się umyć - powiedziałam wstając.Wzięłam potrzebne mi rzeczy w tym komórkę i udałam się do łazienki.Weszłam do pomieszczenia.Nagle usłyszałam dźwięk sms'a.Wzięłam telefon do ręki.
Ally , życie bez Ciebie nie ma sensu... Ostatnio mnie powstrzymałaś , teraz będzie inaczej.Wszystko się skończy... Żyj , bądź szczęśliwa i kochaj Harrego.Nie będę stał wam na drodze...


A
Trzymałam telefon w ręce i bezmyślnie wpatrywałam się w ekran.
- Austin... Boże... - szepnęłam.
Nagle oprzytomniałam.Wzięłam pierwsze lepsze buty i wybiegłam z łazienki.Zbiegłam po schodach a na dole zderzyłam się ze zdziwioną Laurą.
- Ally ?! Gdzie idziesz o tej porze ? - zapytała oszołomiona.
- Przepraszam , później wszystko ci wyjaśnię ! - krzyknęłam w biegu.
Wybiegłam przez bramę i biegłam przed siebie.Łzy spływały mi po policzkach.Biegłam w stronę opuszczonego lasu - miałam nadzieję że tam udał się Austin.Biegłam przez las.Nagle coś zauważyłam , a raczej kogoś.
- Austin ! - krzyknęłam i pobiegłam w tamtym kierunku.
Na ziemi leżał blondyn , w ręce ściskał jakieś pudełko.Wzięłam je.
- Tabletki nasenne , 20 sztuk - przeczytałam i zajrzałam do środka - Puste... Wziął wszystko ! - krzyknęłam.
Zadzwoniłam po pogotowie.Powiedziano mi , że mogą być za 15 minut.Za 15 minut on może nie żyć ! Próbowałam jakoś pomóc.Przypomniałam sobie kurs pierwszej pomocy i spróbowałam jakoś go ocucić.Po kilku minutach moich starań blondyn otworzył oczy.
- Austin... Dlaczego chciałeś to zrobić ? - powiedziałam ze łzami w oczach.
- Bo... Nie... Możemy być... razem... - odparł - Nie... kochasz...mn... - zaczął ale mu przerwałam.
- Idioto ! Oczywiście że Cię kocham ! - krzyknęłam.
- No...Nie wiem... - szepnął.
Bez wahania pochyliłam się nad nim i namiętnie go pocałowałam.
- Teraz mi wierzysz ? - zapytałam.
- I tak nie możemy być razem... - odparł odwracając głowę.
- Nie ważne gdzie będę i z kim - zawsze będziesz jedynym mężczyzną w moim sercu... - powiedziałam cicho.
- Ty też - odparł.
Uśmiechnęłam się.Nagle usłyszałam syrenę.20 minut później siedziałam już w poczekalni w szpitalu.Nagle wyszedł lekarz.
- Co z nim ? - zapytałam od razu.
- Wszystko będzie dobrze , zrobiliśmy płukanie żołądka.Może pani do niego wejść - oznajmił lekarz i wrócił do swoich zajęć.
Weszłam do sali naprzeciwko.Austin spał , więc cicho usiadłam na krześle.Dotknęłam jego ręki.Nagle poczułam , że chłopak ją ściska.
- Nie śpisz ? - zapytałam.
- Nie - odparł.
- Ja... Myślę że musimy porozmawiać... - powiedziałam cicho.
- Ja też tak myślę - odparł.
- Wiesz , jaka jest sytuacja.Kocham Cię Austin.Ale... - spuściłam głowę - Wiesz jak jest.Nie możemy być razem... - powiedziałam a łzy spływały po moich policzkach.
- Nie płacz... - powiedział cicho blondyn - Wszystko będzie dobrze.Najważniejsze , że zawsze będziemy się kochać - powiedział.
Uśmiechnęłam się przez łzy.
- Nigdy nie będę do końca szczęśliwa , bo nie będę mogła się do Ciebie przytulać... - powiedziałam cicho.
- Zawsze możesz do mnie przyjść i się przytulić - odparł.
-A teraz też mogę ? - zapytałam.
- Jeszcze się pytasz ? - odpowiedział pytaniem na pytanie i przyciągnął mnie do siebie.
Wtuliłam się w niego.Tak strasznie go kocham... Dlaczego nie jest nam pisana wspólna przyszłość ? Oderwałam się od chłopaka.
- Muszę już iść... - powiedziałam cicho.
- Idź.Kocham Cię i zawsze tak będzie - powiedział szczerze.
- Ja Ciebie też - odparłam wychodząc z sali.
Wyszłam ze szpitala kierując się do pałacu.Weszłam po cichu i szybko pobiegłam do swojego pokoju.Położyłam się spać z myślą , że może powinnam się postawić Laurze... Sama nie wiem , może to dobry pomysł ?

-------------------------------------------------------------------------------------------
Jest rozdział ! Ale teraz - co chcecie dalej ? Ally ma się postawić Laurze czy być potulną owieczką ? Jakie macie pomysły na nexta ? Proszę , piszcie pomysły bo ja uwielbiam korzystać z waszych wspaniałych pomysłów ! Lubię z nich korzystać.Poza tym - piszę to , co chcielibyście przeczytać ;) Czekam na komentarze :D
10 komentarzy = next.